Comments

W weekend postanowiliśmy z kolegami z pracy wybrać się na spływ tratwą po Nilu. Pokonaliśmy 27 km rzeki, i kilka tzw. "rapidów" - w tym jeden klasy 5, który podobno gwarantuje wywrotkę. My (w większości) pozostaliśmy na pokładzie :) Poniżej fotki a na koniec filmik z wspomnianego "pewniaka".

Nenad, Santosh, i głupia mina, w drodze na start podróży

Pierwszy Hinduski Kozak - Biju
Cała banda straceńców

Na kolanach Project Manager - Shajehaan
Pierwszy kontakt z wodą
Chwila oddechu na spokojnej wodzie - można zdjąć kaski.

I trochę szybciej :)

Posiłek przed Ostateczną Walką
 
Raft Drifting, czyli pokonywanie rzeki bokiem




Kategorie:

6 Odpowiedzi.

  1. Damian says:

    Bardzo mi sie podoba, ale jak pływaliśmy na Parsęcie to takiego hardcora nie było :D

  2. Paweł says:

    Normalnie zarobiony po same uszy...

  3. Krzysiek S says:

    :D
    Na filmiku wyglądasz na jedynego, który się dobrze bawi, a reszta walczy o życie lub umiera ze strachu ;)

  4. Karol says:

    Wszystkiego najlepszego z okazji okrągłych 31 urodzin staruszku :)
    Napisz jak tam się świętuje urodziny na czarnym lądzie.

    Raz jeszcze najlepszego i trzym się.

  5. Daniel napisał:

    @Krzysiek S - coś w tym jest - większość hindusów boi się wody i prawie w ogóle nie umie pływać. Natomiast Biju daję rade ;) Zauważcie że go zmyło z pokładu na filmiku.

    @Karol - aa dzięki dzięki, w ramach świętowania jutro idziemy na Oktoberfest Kampala ;)

  6. Anonimowy says:

    niezły ten NIL. Marzena z Reptowa

Zostaw Komentarz