W weekend postanowiliśmy z kolegami z pracy wybrać się na spływ tratwą po Nilu. Pokonaliśmy 27 km rzeki, i kilka tzw. "rapidów" - w tym jeden klasy 5, który podobno gwarantuje wywrotkę. My (w większości) pozostaliśmy na pokładzie :) Poniżej fotki a na koniec filmik z wspomnianego "pewniaka".
| Nenad, Santosh, i głupia mina, w drodze na start podróży |
| Pierwszy Hinduski Kozak - Biju |
| Cała banda straceńców |
| Na kolanach Project Manager - Shajehaan |
| Pierwszy kontakt z wodą |
| Chwila oddechu na spokojnej wodzie - można zdjąć kaski. |
| I trochę szybciej :) |
| Posiłek przed Ostateczną Walką |
| Raft Drifting, czyli pokonywanie rzeki bokiem |


Bardzo mi sie podoba, ale jak pływaliśmy na Parsęcie to takiego hardcora nie było :D
Normalnie zarobiony po same uszy...
:D
Na filmiku wyglądasz na jedynego, który się dobrze bawi, a reszta walczy o życie lub umiera ze strachu ;)
Wszystkiego najlepszego z okazji okrągłych 31 urodzin staruszku :)
Napisz jak tam się świętuje urodziny na czarnym lądzie.
Raz jeszcze najlepszego i trzym się.
@Krzysiek S - coś w tym jest - większość hindusów boi się wody i prawie w ogóle nie umie pływać. Natomiast Biju daję rade ;) Zauważcie że go zmyło z pokładu na filmiku.
@Karol - aa dzięki dzięki, w ramach świętowania jutro idziemy na Oktoberfest Kampala ;)
niezły ten NIL. Marzena z Reptowa